Czy autopsja ufonauty?
Jeśli to prawda, mamy do czynienia z najbardziej sensacyjnymi i bezprecedensowymi dowodami na istnienie UFO i ich związek z istotami pozaziemskimi. Jeżeli to mistyfikacja, to jedna z najlepszych jakie udało się zaaranżować.
Po dwóch latach od światowej premiery jaka miała miejsce we wszystkich wielkich stacjach telewizyjnych świata, w niektórych oddziałach polskiej telewizji publicznej emitowany był słynny i kontrowersyjny materiał ukazujący domniemaną sekcje zwłok jakiejś dziwnie wyglądającej istoty. Materiał niewątpliwie robiący duże wrażenie, nawet jeśli założyć, że przedstawiona tam sytuacja jest mistyfikacją.
Zanim przejdziemy do argumentów za i przeciw autentyczności tego filmu pokażemy szerszy kontekst tej sprawy.
W 1995 r. angielski biznesmen Ray Santil zapoznał ufologów zachodnich z zapisem filmowym, który miał zakupić wraz z Niemcem Volkerem Spieblergiem u emerytowanego, osiemdziesięcioletniego operatora wojskowego za 100 tysięcy dolarów. Człowiek ów powiedział mu, że osobiście filmował sekcje zwłok jednej z
istot pozaziemskich, które zostały przejęte po katastrofie pozaziemskiego pojazdu w 1947 roku w okolicach Roswell w stanie Nowy Meksyk. Dokument ten przeleżał w jego archiwum 50 lat, gdyż władze wojskowe na polecenie których to robił przeoczyły odebranie tego zapisu.
Katastrofa UFO pod Roswell.
Sprawa katastrofy pod Roswell ma swoją udokumentowaną historię bez względu na fakt ujawnienia w/w filmu. Co ciekawe, najbardziej zasłużeni badacze tej sprawy, jak fizyk jądrowy Stanton Friedmann, uważają ten materiał za mistyfikację, której celem jest podważenie ich wieloletniego prywatnego dochodzenia w tej sprawie. Wykazało ono niezbicie, że na początku lipca 1947
w rejonie Roswell odnaleziono wrak pozaziemskiego obiektu i ciała istot humanoidalnych. Dowództwo miejscowej 509 Grupy Bombowej początkowo podało mediom informacje o rozbiciu się „latającego talerza”, jednak po kilku godzinach, gdy w Waszyngtonie zorientowano się o co chodzi, generał Ramey na zaimprowizowanej konferencji prasowej przedstawił to jako upadek balonu meteorologicznego. Sprawa przestała istnieć dla opinii publicznej na kilkadziesiąt lat. Podniósł ją jeszcze w 1950 Frank Scully w publikacji „Behind the Flying Saucers”. Zakończyło się to jednak / prawdopodobnie zaaranżowaną / kompromitacją autora.
Dopiero od koniec lat 70-tych pojawiły się pierwsze efekty badań takich dociekliwych autorów jak Leonard Springfield, wspomniany S. Friedmann, Wiliam Moor, Charls Berlitz. W latach 90-tych dołączyli do nich Kevin Randl, Donald Schmith. Materiał dowodowy jaki się wyłania z prywatnych dochodzeń tych ludzi obfituje w zeznania bezpośrednich i pośrednich świadków tamtych wydarzeń.
Świadkowie
Koronną postacią jest tu oczywiście ówczesny oficer wywiadu Jesse Marcel, który jako pierwszy wojskowy oglądał miejsce katastrofy. Na kilka lat przed śmiercią oświadczył /istnieje również zapis video tej wypowiedzi/, że szczątki obiektu, które dotykał nie miały nic wspólnego z balonem meteorologicznym lecz z czymś „pozaziemskim”. To co tam się stało obłożono najściślejszą tajemnicą.
Jego syn Jesse Marcel Junior potwierdza słowa ojca i mówi, że również jako mały chłopak przez pewien czas przechowywał kilka tych kawałków, póki mu ich nie odebrano. Wersję o czymś absolutnie niezwykłym powtarzają piloci, oficerowie służb specjalnych, członkowie personelu medycznego. W tej chwili w sprawie tej zgromadzono ok. 150 świadków. Oczywiście nie wszyscy zgodzili się podać swoje personalia. Do tych, którzy mieli na to odwagę należą m.in.: emerytowany gen. Artur E. Exon, który w 1990 r. oświadczył publicznie, że w bazie wojskowej w Dayton zetknął się ze szczątkami materiałów o niezwykłych właściwościach; Walter Haut, rzecznik prasowy bazy wojskowej w Roswell, który osobiście przekazywał mediom pierwszą informację o rozbiciu „latającego talerza”; ówczesny szeryf Roswell mówiący o grożeniu śmiercią jemu i jego rodzinie za ujawnianie kulis tamtych wydarzeń.
W filmie dokumentalnym pt. „Obcy: oni żyją” można również zobaczyć panią Frankie Rowe, która mówi, że dotykała tych dziwnych materiałów[IE1] charakteryzujących się niezwykłą lekkością, odpornością i pamięcią kształtu. Taka „folia” zgnieciona w kulkę odkształcała się z powrotem do pierwotnego kształtu. Jej ojciec, jako strażak wezwany na miejsce katastrofy mówił o niewysokich istotach humanoidalnych z których dwie jeszcze żyły płacząc z bólu i chodząc wokół rozbitej kapsuły.
Autopsja kosmity?
Kontynuujemy rozważania nt. słynnego zapisu filmowego ukazującego domniemaną sekcję zwłok istoty pozaziemskiej. Znakomite omówienie tego kontrowersyjnego materiału znalazło się w filmie dokumentalnym pt. „Obcy: oni żyją. Prawda czy fikcja?”
Zakładając, że mamy do czynienia z sekcją zwłok istoty biologicznej ważna jest opinia patologów, lekarzy. Dr C.M. Mirloy sugeruje, że może chodzić tutaj o jakąś zdeformowaną istotę ludzką, choć niewątpliwie byłby to rzadki przypadek. Dr Cyril Wecht, mający za sobą uczestnictwo w wielu tysiącach sekcji zwłok przyznaje : „To co tutaj widziałem nie wydaje się być istotą ludzką.”
Innym wariantem jest tu mistyfikacja polegająca na spreparowaniu sztucznej istoty. Niezwykle przekonywujące są tutaj uwagi Stana Winstona i jego zespołu zajmującego się trikami filmowymi. Winston jest zdobywcą Oskara w kategorii efektów specjalnych do filmów „Park Jurajski”, „Terminator 2” i „Obcy”. Oglądając ten materiał wraz z kolegami po fachu wyrażali swój niekłamany podziw dla ewentualnych animatorów tych scen. Sam Winston powiedział:
„Jeśli to wszystko zostało spreparowane to zupełnie nie wiem, jak oni to zrobili”.
Wątpliwości
Spór o autentyczność tego nagrania rozgrywa się wokół wielu wątków. Przedstawiciele firmy Kodak, na taśmie której nakręcony jest ten film, twierdzą, że zgodnie z perforowanym kodem na jej obrzeżach została wyprodukowana w
w dwóch możliwych okresach 1927 lub 1947 roku. Brany początkowo pod uwagę również rok 1967 odpadł, gdyż wówczas taśmy Kodaka nie miały już podkładu łatwopalnego, jak ma to miejsce w badanej taśmie z nagraniem. Specjaliści są
również pewni, że iż film ten został naświetlony i wywołany nie później niż w
1958 roku.
To oczywiście obala argument, że starą taśmę przechowano i użyto ją do mistyfikacji w czasach współczesnych.
Po pierwszych emisjach tego materiału na świecie pojawiło się wiele krytyki jego autentyczności. Twierdzono m.in.,
że na filmie widać telefon ze spiralnym sznurem, których wtedy nie używano. Okazało się to nieprawdą. Inni kwestionowali słabą ostrość zbliżeń ciała tej istoty, sposób zachowania kamerzysty, lekarzy. Wszystko to znajduje wyjaśnienie w realiach tamtych czasów. Jest natomiast jeden zasadniczy brak podobieństwa relacji historycznych z tym co widzimy na ekranie. Leżąca na stole operacyjnym istota ma 6 palców u dolnych i górnych kończyn. Według wiarygodnych świadków wydarzeń pod Roswell w 1947 roku istoty te miały po cztery palce.
Czy więc domniemani, tak skrupulatni fałszerze tego nagrania, którzy zadbali w tylu szczegółach o wiarygodność swojej symulacji, przeoczyli tak oczywisty i znany w kręgach ufologicznych szczegół?.
Niespodziewana hipoteza
Ciekawe wyjaśnienie całej tej sprawy daje znany niemiecki badacz UFO Michael Hesemann. Wskazuje on na fakt innej katastrofy UFO, która miała się wydarzyć na terenie Stanów Zjednoczonych miesiąc wcześniej. Gruntowne śledztwo jakie przeprowadził wraz z grupą ufologów przynosi zaskakujące rezultaty.
Udało się ustalić prawdziwe nazwisko operatora, który nakręcił ten film. Ten prawdziwy operator powiedział, że filmował sekcje zwłok dwóch istot w dniu 1 i 3 lipca 1947 r. Sama zaś katastrofa pozaziemskiego pojazdu z której pochodziły filmowane przez niego zwłoki miała mieć miejsce 31 maja 1947 r. pomiędzy Socorro a Magdaleną w stanie Nowy Meksyk. Przypomnijmy, że wg. wiarygodnych informacji katastrofa pod Roswell nastąpiła 6 lub 7 lipca 1947 również w stanie Nowy Meksyk. Chodzi więc tu o dwa zupełnie odrębne wydarzenia. Zespołowi badawczemu udało się odnaleźć to miejsce. W okolicy zamkniętej kopalni magnezu odnaleziono urwisko wyglądające tak jakby ktoś skuł skałę dla zatarcia jakichś śladów. Mimo upływu 50 lat udało się dotrzeć do pobliskich mieszkańców /wówczas dzieci/, którzy widzieli wtedy przelot i rozbłyski jasno świecącego obiektu. Wiele osób stojących blisko toru lotu tego obiektu na drugi dzień miało dziwne poparzenia na ciele. Gdy próbowano odnaleźć jakieś ślady wydarzeń z tego okresu w lokalnej prasie, publikacjach, okazało się, że z miejscowych bibliotek i czytelni zniknęło wszystko co ukazało się między 10 maja a 15 czerwca 1947 roku.
Pojawili się ludzie, którzy twierdzili, że widzieli w połowie czerwca 1947 r. w bazie Wright Field w Ohio wrak dysku . Znaleźli się również tacy, którzy mieli możność oglądania przed laty filmu, który do złudzenia przypominał ten pokazany przez Santilla.
Dla wielu ludzi, również ufologów, dwie katastrofy UFO w ciągu jednego miesiąca to naprawdę za dużo. Ludzie i tak mają skołowane głowy jedną a tu ktoś podrzuca im drugą taką historię.
Czy związku z tym uważam, że możemy mieć pewność co do faktyczności tych dwóch katastrof UFO ? Czy oglądana sekcja zwłok na pewno miała miejsce? Nie. Może nie było żadnej. Nie można jednak odrzucać mechanicznie żadnych faktów tylko dlatego , że nie pasują do naszych niewzruszonych przekonań.
Janusz Zagórski

