Świat na krawędzi katastrofy? Drogi przeobrażeń cywilizacji.

Świat na krawędzi katastrofy? Drogi przeobrażeń cywilizacji.

Pytania od Janusza Zagórskiego

i szeroka wypowiedź profesora fizyki Arkadiusza Jadczyka.

(Materiał z lutego 2002 roku przesłany przez prof. A. Jadczyka droga e-mailową)

Jaki charakter ma przygotowywana przez Pana i Pańską małżonkę Laurę książka?

Książka nosi tytuł „The Noah Syndrome”. By zrozumieć jej przesłanie dobrze jest przedtem obejrzeć film „The Matrix”. Pozwolę sobie zacytować fragment streszczenia tego filmu wzięty z

http://www.panoramafirm.com.pl/serwis/dvd/opisy/filmy/Matrix/Matrix.htm

„Wiecie, tajemnica którą Neo próbuje zgłębić jest zaskakująca: świat, w którym żyjemy jest zwykłą symulacją komputerową nazywaną „Matrix” — komputery przejęły panowanie nad światem i stworzyły tę symulację w celu hodowania ludzi i pobierania z nich energii, jak ze zwykłych baterii. Wszystko co widzimy i doświadczamy, wszytko czym jesteśmy (oprócz naszej wiedzy i osobowości) to zwykła ułuda kreowana przez komputery podłączone bezpośrednio do naszych mózgów, podczas gdy my sami unosimy się bezwładnie w komorach wzrostu. Morpheus chce zniszczyć ten złudny świat i rozpocząć rewolucję przeciwko Matrix – do tego niezbędna mu jest jednak pomoc Neo.”

W naszej książce, której pierwsze dziesięć rozdziałów zostało napisanych przez Laurę jeszcze w latach 1985-1986, a która rozrosła się w międzyczasie do 800 stron i 44 rozdziałów, proponujemy poważne wzięcie pod uwagę podobnej hipotezy, choć bardziej związanej z pojęciami współczesnej fizyki jak np. wirtualną wielowymiarową rzeczywistością i kwantową metamorfozą. Nasz znajomy z Holandii, specjalista w zakresie sztucznej inteligencji i technologii informacyjnej użył następujących słów:

„The Noah Syndrome jest szeroko zakrojonym przeglądem Macierzy naszej Rzeczywistości, syntezą prawdopodobnych, głęboko ukrytych istotnych czynników stanowiących o stanie całej ludzkości.

Łączy w sobie głęboką analizę mitu i historii, religii, mistycyzmu i okultyzmu w terminach archeologii jak również nauk ścisłych i przyrodniczych, kładąc w ten sposób fundament pod odważną propozycję o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości rodzaju ludzkiego, mianowicie, że Czas wraz z Materia mają naturę cykliczną.

Noah eksploruje możliwość, że nasza historia była w przeszłości manipulowana i została zniekształcona. (Podobną hipotezę wysunął ostatnio rosyjski matematyk A.T Fomienko). Zamazaniu uległa pradawna wiedza i prawdziwa istota człowieczeństwa, a wszystko to z korzyścią dla wielowymiarowej „Matrix Control Agenda” – która to agenda może dochodzić do kulminacji w naszych czasach, przy czym bynajmniej nie mając na uwadze dobra ludzkości.

Noah mówi o ratowaniu prawdy z głębi decepcji. Książka ukazuje w jaki sposób współczesna nauka i pradawne tradycje okultystyczne, włączając Alchemię i wyrocznie, wydają się zbiegać wokół jakościowej zmiany naszego środowiska, szczególnie tam gdzie następuje oddziaływanie świadomości i materii. Legendy o Świętym Graalu, alchemia, pradawny szamanizm, a także eschatologiczne teksty Biblijne i z innych religii, wszystko to dostarcza klucza do interpretacji zdarzenia możliwego za naszych czasów: Kosmicznej Kwantowej Metamorfozy. Z drugiej strony, współczesna fizyka dostarcza pojęć i modeli pozwalających dyskutować podobne zdarzenie jako coś więcej niż fantastykę czy metafizyczne spekulacje.

Jakie są wg. Was objawy kryzysu współczesnej cywilizacji?

Fizyka zna pojęcie „przejścia fazowego.” Woda przechodzi w lód. Lód, topiąc się, przechodzi w wodę. W odpowiednich warunkach powstają wspaniałe kryształy, tworzą się membrany, zmienia się drastycznie stan organizacji materii. Organizacja i dyssypacja, tworzenie się nowych struktur, i ich rozpad – to są przykłady przejść fazowych. I chociaż fizyka przejść fazowych nie stanowi bynajmniej zamkniętego rozdziału, to jednak możemy już obecnie spekulować, że przejściom fazowym mogą ulegać całe cywilizacje i całe „wszechświaty.” Możemy więc dyskutować przejście fazowe na skalę całego Wszechświata. (Nie znający lęku fizycy dyskutują dzisiaj np. efekty „zderzeń” kilku wszechświatów.)

Na Wschodzie wyrocznie i przepowiednie są czymś naturalnym i nierozłącznie związanym z Orientalną ideą o cyklicznej naturze czasu. Najbardziej rozwiniętą tego typu teorią, i prawdopodobnie najstarszą, jest indyjska doktryna Czterech Yug (Kritha, Tretha, Dhwaapara i Kali) . W czasie czwartej Yugi następuje upadek cnót i człowieka. I tak Wisznu Purana powiada: „Kiedy społeczeństwo osiąga stadium w którym to posiadanie decyduje o stanie, bogactwo staje się jedyną miarą cnot, pasja jedyną więzią między mężem a żoną, kłamstwo źródłem sukcesu w życiu, a seks jedynym środkiem zaznawania radości, i kiedy zewnętrzne więzy są mieszane z wewnętrzną religią …” – wtedy jesteśmy w Wieku Kali.

W licznych mitach i w rytuałach odnajdujemy tą samą ideę: cyklicznego powrotu do chaosu, po którym następuje nowa kreacja. Ten chaos, poprzedzający odrodzenie, jest tak samo ważny jak i sam akt narodzin. Bez chaosu odrodzenie byłoby niemożliwe. „Jako było za dni Noego.”

W wielu bardziej współczesnych rytuałach Powódź i element wody są obecne w ten czy inny sposób jak bądź to obmywanie, bądź chrzest. Chrzest jest subiektywnym, mikrokosmicznym odpowiednikiem powodzi na makrokosmiczną skalę: powrotem do stanu nieuformowanego. To nieuformowanie, ten chaos, był reprezentowany na wiele sposobów: przez post, przez spowiedź, wylewny żal, radość, desperacja, czy też czasem nawet orgia – wszystko to by odnaleźć drogę powrotu do stanu chaosu, z którego to stanu jedynie może nastąpić Nowe Stworzenie. Wydaje się więc, że chaos Karnawału jest istotnym szczeblem ku odnowie. Pradawna wiedza odsłaniająca się w tych mitach mówi nam, że stan chaosu na naszej planecie nie prowadzi nas bynajmniej do Końca Świata, lecz że jest koniecznym warunkiem rozkładu struktur przygotowującego Czas Odnowy.

Co jest tu ważne, to, że koniec starego roku i początek nowego roku są uwarunkowane wyczerpaniem zasobów biologicznych na wszystkich kosmicznych płaszczyznach, prawdziwy Koniec Świata, i to nie z powodu przekleństwa czy potępienia, lecz z powodu wyczerpania paliwa. Oczywiście, współczesna kosmologia rozważa taką koncepcję, lecz jedynie w terminach Wielkiego Kolapsu, czy też „śmierci termicznej.” W naszym przypadku chodzi o coś, co jest jeszcze poza zasięgiem nauk ścisłych: mówiąc o „paliwie” mamy na myśli „wysoko zorganizowaną informację.”

W Le Probleme des centaures Prof. Georges Dumezil dyskutuje scenariusz końca i początku w oparciu o bogaty wybór materiałów ze świata Indo-Europejskiego, włączając weń narody Słowian, Iranu, Indii i Greko-Romanów. Zauważył on kilka elementów z ceremonii inicjacyjnych, które zachowały się w folklorze i w mitologii stanie mało zniekształconym. Idea wyczerpania zasobów fizycznych, inwazji przez dusze zmarłych, i nadużycia seksu” są tu częścią archaicznego modelu w tym sensie, że są „znakami” nadchodzącego zawieszenia biegu, i odnowy czasu.

15 sierpnia 2001 New York Times donosił: „Prawa Kosmiczne takie jak Prędkość Światła mogą być zmienne.” Oczywiście nie jest to nic nowego, gdyż fizycy od dziesiątków lat dyskutują alternatywne teorie przewidujące możliwą zmianę w czasie „stałych fizycznych”, niemniej jest rzeczą interesującą, że pojęcie archaicznych ontologii o „rozpadającym się” kosmosie trafia dziś, na razie jeszcze nieśmiało na łamy dzienników. Skąd wzięła się ta idea? W jaki sposób nasi przodkowie doszli do pojęcia o „ustającym” kosmicznym zegarze, który sprowadza chaos i najście demonów oraz dusz zmarłych – tuż przed powodzią?

Być może mamy tu do czynienia z ważnym kluczem, ponieważ wydaje się, że w dzisiejszych czasach mamy prawdziwą inwazję „kosmitów” jak również szybki rozkład moralności i, jag gdyby” przyspieszony powrót do chaosu. „Jako to było za dni Noego”.

W jakim zakresie na jej stan wpływa obecny paradygmat nauki?

Studiując dawne mity i legendy widzimy powracający uniwersalny temat Złotego Wieku, który został zniszczony przez katastrofę – powódź, cofnięcie łaski, karę. Ten okropny kataklizm, którego rezultatem był stan ciemnoty i zagubienia sensu istnienia, był zaczątkiem ewolucji nowej technologii, technologii zawierającej głęboko w swych osnowach idee nakładające więzy na rozwój i postęp ludzkości. Fundamentem naszej obecnej nauki jest idea liniowego Czasu – czasu który zaczyna się i kończy raz na zawsze.

Porównanie dawnych cywilizacji z naszą obecną może być tu zaiste pożyteczne. Możliwe, że starożytni byli podobni do nas, że ich „nauka” także zapewniała ich, że kosmiczna katastrofa nie jest możliwa, lub że jest tak mało prawdopodobna, że rozmyślanie o niej nie warte jest zachodu? Być może ich nauka, podobnie jak nasza, była uniformistyczna, że zatem, podobnie jak my, zamykali oni oczy na nowe, potencjalne, możliwości, stając się w ten sposób kompletnie nieprzygotowanymi na nieoczekiwaną, gwałtowną katastrofę. W Ewangelii Św. Mateusza, 24, Jezus podkreśla, że do ostatniej chwili ludzie „jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali”, i w ogólności prowadzili życie jak gdyby zagrażająca katastrofa nie dotyczyła ich w ogóle. Wydaje się więc, że jednym z elementów „jak w czasie przed potopem” paradygmatu obecnej nauki jest filozofia nauki negująca potencjalną i realną możliwość kosmicznego kataklizmu. I taki jest stan na dzień dzisiejszy. Chciałoby się zapytać, czy taka sytuacja nie służy przypadkiem komuś lub czemuś, a jeśli tak, to w jaki sposób?

Patrząc w przeszłość, spoglądając w mroczne otchłanie przeszłych tysiącleci widzimy, że na pewnym etapie historii nastąpiło osobliwe „przejście fazowe” w postrzeganiu „Końca Czasu”. W jakiś to sposób Koniec Czasu stał się „karą”. W jakiś to sposób na scenę wszedł Bóg, który zniszczył pokój Raju i który zalecił człowiekowi posłuszeństwo – jemu i tylko jemu. „Jestem twoim Panem Bogiem, i jestem Zazdrosnym Bogiem!” I czas stał się liniowym, i przepowiadany koniec stał się końcem ostatecznym. I biada tym, którzy nie znajdą się po stronie „właściwego boga” kiedy nadejdzie czas, gdyż tylko on może zapewnić „zbawienie”.

Idea końca jako początku odnowy została zatracona wraz z wprowadzeniem monoteizmu. W ten sposób Koniec Czasu stał się Końcem Świata – dla każdego – z wyjątkiem nielicznej grupy tych, którzy będą zbawieni przez jednego, specyficznego boga, który mieszka w tajemniczym Mieście Bożym, gdzie ulice wyłożone są zlotem a daktyle i wino rozdawane są na każdym rogu. I ten jedyny, specyficzny, bóg prowadzi odtąd widowisko, pod wieloma przebraniami, nie wykluczając „nauki”. Aż do wprowadzenia monoteizmu mit opisywał sytuację człowieka taką jaką ona była – Czas był cykliczny. Świat mógł się kończyć, lecz jeśli się kończył, to tylko dlatego, że „rozkręciła się sprężyna”, i musi zostać „napięta od nowa”. W mitach tych możemy odnaleźć wszystkie elementy legendy Noego: „Jako to było za dni Noego”. Nauka dzisiejsza ma jedną odpowiedź na pytanie o możliwość katastrofy na skalę kosmiczną: „Co będziemy się martwić!”

Czy obecny porządek ekonomiczno – społeczny nie ma alternatywy i tylko w sytuacji koncentracji kapitału możliwy jest tak szybki postęp techniczny?

Riane Eisler rozwinęła, jak to nazywa, Teorię Transformacji Kulturowej, według której mamy dwa podstawowe modele społeczeństwa, z których to wywodzi się cała rozmaitość kultur. Model pierwszy, to Model Dominacyjny, który może być patriarchatem lub matriarchatem. Głównym elementem tego modelu jest, z grubsza biorąc, zaszeregowanie połowy społeczeństwa wyżej niż pozostała połowa, lecz obejmuje ten model także każdy przypadek gdy jakaś grupa dominuje nad inną grupą, którą uważa za niższą.

Drugi model to Model Partnerstwa, gdzie podstawowym elementem są związki i połączenia a nie szeregowanie.

Według Pani Eisler dane archeologiczne wskazują na to, że pierwotnie nasza kultura ewoluowała w kierunku modelu partnerskiego, lecz w wyniku okresu chaosu i niemal całkowitego rozkładu kultury, nastąpiło fundamentalne przesunięcie społeczne. To przesunięcie stanowiło punkt zwrotny w prehistorii cywilizacji zachodniej, kiedy to kierunek naszej społecznej ewolucji został dosłownie odwrócony – przez coś lub przez kogoś – kto wprowadził całkowicie inną formę organizacji społecznej. Moc odbierania, raczej niż dawania życia stała się miarą boskiej potęgi. I potęga ta, poprzez swych kapłanów, zawładnęła ludzkim umysłem.

Aby mógł nastąpić prawdziwy postęp technologiczny, umysł człowieka musi wpierw uwolnić się od „Kontroli przez Matrycę”. „Władca” naszej planety zna tajemnice i trzyma je w sekrecie używając w celach dominacji i kontroli, robiąc wszystko co trzeba, by nie dopuścić do ich odkrycia dla dobra człowieka. Czego potrzeba nam dzisiaj – to technologii dla zapobieżenia totalnej zagładzie naszej planety. Ale czasu zostało niewiele. Przy odpowiedniej pomocy finansowej, przy odpowiednio dobranym zespole – być może dałoby się tego dokonać. Ale szanse na to że tak się stanie są, jak się wydaje, małe i nie dają podstaw do optymizmu.

Czy w ogóle można osiągnąć inny typ postępu?

Jeśli dopisze nam szczęście, jeśli będziemy pracować ciężko i szybko, możemy stworzyć szansę przeżycia dla przynajmniej części ludzkości. Jeśli uda nam się obudzić więcej ludzi, możemy być w stanie zmienić przyszłość. Lecz, biorąc pod uwagę to jak się sprawy mają dzisiaj, perspektywa jest raczej niewesoła. Analizując szybkie przemiany, które następują od daty 11 września, widzimy że został aktywowany jakiegoś rodzaju plan. Czy możemy ten plan ubiec?

Na czym ma polegać nowa duchowość?

Tytuł naszej książki, „Noah Syndrome”, nawiązuje do Biblijnego Potopu, który jest symbolem cyklicznego rozpadu i odnowy kosmicznego porządku – w dosłownym sensie. W obliczu takiego dewastującego wydarzenia historia Noego może być także odczytana jako przykład opartego na wiedzy, świadomego i celowego działania, przedsięwziętego w odpowiedzi na przewidywaną, choć nie udowodnioną ewentualność – archetypalny akt zaufania z myślą o własnym losie. Mówiąc o zaufaniu, mówimy tu o otwartości i ufnym stosunku do prawdy i do rzeczywistości – cokolwiek mogą one przynieść. Jest to ryzykowny i śmiały stan umysłu. Wiara, w sensie religijnym, jest czymś odwrotnym – ponieważ jest gorączkowym pobożnym życzeniem i nadzieją, mandatowym przywiązaniem do idei, że świat jest zorganizowany i kierowany w taki to a taki sposób. Wiara jest kurczowym uczepieniem się skały. Ufność jest uczeniem się sztuki pływania – a przecież cały Wszechświat pływa w bezmiernych przestrzeniach.

Jak w latach 1920-tych pisał tajemniczy autor-alchemik Fulcanelli: „Ewangelia dni ostatecznych będzie ewangelią podług nauki”.

Co chcielbyściei dzisiaj przekazać Polakom?

Od setek, jeśli nie od tysięcy lat – Polska doznawała cierpień z jednej prostej przyczyny, mianowicie że jej położenie geograficzne usytuowało ją na drodze historii. Polska od wieków zmuszona była doznawać cierpień ze strony swych bliskich i dalekich sąsiadów, którzy znajdowali się w permanentnym stanie ekspansji, a stąd i zarzucić ideę o istnieniu historycznym wyższego rodzaju, o spokojnej twórczości duchowej o uniwersalnym zasięgu. Polska zapłaciła wysoką cenę z tego tylko powodu, że znalazła się na drodze najeźdźców z Azji, później była sąsiadem Imperium Otomańskiego, a w końcu obiektem ekspansjonistycznej deluzji wielkości Austriackiego szaleńca.

Dzisiaj, gdy presja historyczna wydaje się należeć do przeszłości, czy jesteśmy w stanie zobaczyć promyk nadziei patrząc w przyszłość? Czy też Polska jest skazana na bycie manipulowaną przez naciski ekonomicznie, społeczne, czy polityczne lub, co gorsza, bycie pionkiem w grze mocarnej, nielicznej elity?

NIE!

Widzimy w Polsce sens metahistoryczny. Tylko w ten sposób można wytłumaczyć, jak dziesiątki milionów ludzi było zdolne, stulecie po stuleciu, przetrwać ogromne naciski historyczne, grabieże i rozbiory, bez popadania w rozpacz, bez utraty ducha, bez zatarcia wartości etycznych, bez wpadnięcia w typowy w takich przypadkach realatywistyczne lub nihilistyczne pojmowanie historii.

Jakiż jest ten sens?

Obecna epoka kulturowa, która, jak się wydaje, dobiega kresu, była epoką Osiągania Świadomości przez Ducha. Duch stał się świadomym swego istnienia. Tutaj narody anglo-języczne są liderami, ponieważ one rozwijają Ego instyktownie. Mamy tu także powiązania z Germanami, gdyż duża część języka angielskiego wywodzi się z języka i kultury niemieckiej.

Jednym z celów, i to zakończonych sukcesem, fatalnych okultystyczno-politycznych sił 20-go wieku było zgniecenie Polaków, Ukraińców i Litwinów – by zapobiec ewolucji ku Nowej Epoce. Jeżeli te zgubne siły odniosą sukces, to nowa Epoka usytuuje się w Południowej Ameryce, lecz będzie wypaczona i wykoślawiona, a Duch nie zstąpi w sposób sprzyjający postępowej ewolucji.

Nadchodząca Epoka będzie czasem rozwoju „Duchowego Ja”, choć sam Duch nie będzie czymś „posiadanym”, lecz będzie raczej darem dla tych, którzy uczestniczą w Modelu Partnerstwa.

To nie przypadkiem Polska nazywana jest Polską: Pole Land. jest centrum świata w Nadchodzącej Epoce, i to stąd, jak nam się wydaje, wyjdzie zbawczy impuls.

Jeżeli prawdą jest, jak podejrzewamy, że czas jest w istocie cykliczny, że nasza rzeczywistość jest dosłownie Pętlą Czasu, tedy prawdą jest również, że możemy odkryć przyszłość badając przeszłość. I to właśnie z tego powodu naukowa Policja Myślenia, kontrolowana przez Matrycę, dokłada wszelkich sił i środków by ukryć przed nami prawdziwą historię ludzkości.

Plato, pisząc o Atlantydzie, powiada: „Ta saga mówi o potężnym mocarstwie, które nie sprowokowane podjęło wyprawę przeciwko całej Europie i Azji, a której to wasze miasto położyło kres. . To mocarstwo przyszło z Atlantyku (..) I na wyspie Atlantydzie istniało wielkie i wspaniałe imperium (…)Ta ogromna potęga zebrała się w jedno i wyruszyła na podbój od jednego uderzenia naszego kraju i waszego i całego rejonu …”

Atlantyda była pierwotnym Imperium Zła, które nieomal zniszczyło świat.

Atlantyda się odrodziła.

Powiada też Platon: „Ale później nastały gwałtowne trzęsienia ziemi i powodzie, i w ciągu jednego dnia i nocy nieszczęścia wszystkich waszych wojowników jak jednego pochłonęła ziemia, a wyspa Atlantydy w podobny sposób zniknęła w głębinach morza.”

Tych co negują historię przekazaną Solonowi przez kapłanów Egiptu pytamy: co chciał nam przekazać nauczyciel Arystotelesa w tak złowieszczej fikcji? Wierzymy bowiem, że w istocie Platon stał się propagatorem antycznych prawd, i że jego księgi zawierają ukrytą wiedzę.

Przyroda sama daje znaki, że „jest zmęczona”. Zapytajcie rolnika, i ten powie wam, że „Ziemia umiera”, że pory roku się pogmatwały, że zmienił się klimat. A ponieważ historia się powtarza, tedy Biblia, która w metaforach opisuje ten proces, jest swego rodzaju unikalnym źródłem, prawdziwą kolekcją historycznych wydarzeń, tak przeszłych, jak i przyszłych.

W terminach ezoterycznych, Noe ma ten sam sens co „Noel”, czyli „Nowe Słońce”. Arka reprezentuje początek Nowej Ery. Przyjmując prawdziwość prac Platona dochodzimy do wniosku, że okresowe wstrząsy na wielką skalę są rzeczywistością, a Potop jest zapisanym symbolem i uświęconym prototypem.

Dodatek: Pytania powyższe dotyczą głównie tematyki społecznej i historycznej. Odpowiadając starałem się przekazać jak najlepiej nasz punkt widzenia, choć ekspertem w większości tych spraw jest Laura a nie ja. Chciałbym jednak dodać coś od siebie – mianowicie jak ja, jako fizyk, patrzę na ideę Kosmicznej Przemiany. Mój punkt widzenia przedstawiony jest w obszernych notach do „Noah Syndrome”, wraz z odnośnikami do oryginalnych publikacji w czasopismach specjalistycznych.

Rozmawiając, dyskutując z kolegami po fachu, w czasie konferencji jak również prywatnie, zauważyłem że mało kto, a w istocie prawie nikt, zadaje sobie pytania wybiegające poza obecnie panujący paradygmat. W świecie fachowców czuję się więc niejako samotny. Prawdopodobnie najbliższy mi duchem jest John Archibald Wheeler, który posiada otwarty umysł jak mało kto, a jednocześnie zawsze trzyma się ziemi. To on, znający osobiście Bohra i Einsteina, miał odwagę powiedzieć: „Żyjemy na wyspie otoczonej morzem ignorancji. W miarę jak nasza wyspa wiedzy rośnie, rośnie tej brzeg naszej niewiedzy.” To on podjął się niewdzięcznej roli uświadomienia społeczności fizyków, zmuszenia ich do wyciągnięcia pełnych konsekwencji z osobliwości mechaniki kwantowej. To on jest autorem wymownej ilustracji przedstawiającej oko spoglądające w przeszłość, sięgającą aż do „początku”, ilustracji opatrzonej prowokacyjnym pytaniem: „Czy patrząc w przeszłość ‘teraz’ czynimy rzeczywistym to zdarzyło się „kiedyś”. Mechanika kwantowa zdaje się skłaniać nas do wzięcia tej możliwości jak najpoważniej, i wyciągnięcia z niej wszystkich wynikających stąd konsekwencji. Czy Kwantowa Przemiana Fazowa w skali kosmicznej, wszystkiego co nazywamy „materią”, jest możliwa? Jestem zadnia, że tak. Czy jesteśmy na to przygotowani, choćby przez poważne rozważenie takiej możliwości? Wydaje mi się, że nie.

Arkadiusz Jadczyk

Odpowiedz


** Avatary wyświetlane przy komentarzach pochodzą z serwisu gravatar.com