Kopalnia wynalazków

Prototypy nowatorskich siłowni wiatrowych, 4 – metrowa makieta oryginalnego samochodu wyścigowego zostaną pokazane na zbliżającym się II Forum Niekonwencjonalych Wynalazków, Konstrukcji i Pomysłów.

Jest takie miejsce na Dolnym Śląsku, gdzie powstają unikalne na skalę świata prototypy różnych konstrukcji latających, jeżdżących, czy wykorzystujących energię wiatru. Powstają tylko dlatego, że ktoś czerpie radość z nieustannego poszukiwania nowych rozwiązań technicznych i co ważne zna się na tym co robi. Tym kimś jest Tadeusz Dobrociński z Dobroszowa Oleśnickiego k/ Wrocławia.

Jego ponad hektarowa posiadłość, to wspaniałe miejsce nie tylko do wypoczynku, ale do wielu różnorodnych prac i eksperymentów technicznych. Ci, którzy tam byli wiedzą, że to prawdziwa „kopalnia pomysłów” niestrudzenie wprowadzanych w życie przez gospodarza tego miejsca. Kiedyś był spadochroniarzem, konstruktorem i pilotem szybowców, motolotni, małych samolotów. Przez całe lata szkolił młodzież w zakresie wiedzy o lataniu zostając w końcu lat 70-tych laureatem Błękitnych Skrzydeł, polskiego lotniczego Oskara. Teraz cały swój wolny czas poświęca wprowadzaniu swoich marzeń w życie. Ostatnio jego aktywność koncentruje się miedzy innymi nad „wyrzeźbieniem” w styropianie oryginalnej, aerodynamicznej bryły samochodu wyścigowego. To już jest skala 1:1. Długość tej makiety wynosi około 4 metrów (foto 1). Ten samochód ma zabierać 3 osoby i będzie w nim miejsce na bagaż. Przy silniku o mocy 70-80 KM bez trudu osiągnie prędkość 220 km. Będzie lekki i niezwykle stabilny dzięki przede wszystkim swoim aerodynamicznym kształtom. Jednym z priorytetów pana Dobrocińskiego stało się eksperymentowanie z siłowniami wiatrowym.

O wykorzystaniu energii wiatru coraz głośniej, również w Polsce. Nasz konstruktor chce się włączyć ze swoimi rozwiązaniami w ekologiczne pozyskiwane energii. Rzecz w tym czy istnieją jakieś aerodynamiczne konstrukcje i kształty, z których, przy wiejących w Polsce raczej średnich wiatrach oraz takich a nie innych formach zabudowy, wyciągnąć można maksimum mocy. Jedna z propozycji wynalazcy idzie w bardzo zaskakującym kierunku. Otóż, proponuje on wykorzystanie odbicia energii wiatru od odpowiednio wyprofilowanej tarczy i skierowania jej ponownie na właściwie ustawione łopatki wirnika. Takie rozwiązanie stwarza możliwości montowania małych siłowni wiatrowych np. na balkonach, dachach wieżowców, a także ścianach budynków. Wszędzie tam, gdzie wiatry lub przeciągi mają w miarę ustabilizowany kierunek. Zbudowany pierwszy, studyjny prototyp takiego wiatraka ma średnicę tarczy ok. 60 cm (foto 2). Ten model przy prędkości wiatru wynoszącym 6 metrów na sekundę daje energię elektryczną o mocy ok. 300 W. Jest on wykonany z żywic epoksydowych, ale autor tego rozwiązania już przygotowuje wersję łopat wykonanych z blachy. Pozwolą one uniknąć odkształceń wyniku wysokich temperatur jakie mogą następować przy konstrukcjach z żywic. Pan Tadeusz opracował metodę, w której łopaty wirników są robione jako pokrycie nośne z pływającym dźwigarem. Daje to możliwość laminarnego a więc nie zaburzonego, precyzyjnego przepływu powietrza. Takie rozwiązania stosuje się tylko w szybowcach wysoko wyczynowych. Jeżeli eksperymenty pana Tadeusza zakończą się sukcesem i opracuje on optymalny model „balkonowej” siłowni wiatrowej będziemy mogli obok anten satelitarnych na naszych domach i balkonach montować podobne do nich konstrukcje majce zupełnie inne przeznaczenie. Pomyślcie państwo: radykalne obniżenie rachunków za energie dzięki tego typu niewielkim, tanim i łatwym w montażu urządzeniom.

Innym jego wytworem jest stojący już całościowy szkielet motolotni dolnopłata. Jest to pierwsze tego typu rozwiązanie w świecie – twierdzi pan Tadeusz. Normalnie skrzydła motolotni są nad głową pilotującego. Tutaj jest odwrotnie. Zyskuje się dzięki temu między innymi większą siłę nośną, gdyż pilot, siedząc na skrzydłach a nie pod nimi nie zaburza strumieni powietrza uderzającymi w skrzydła od dołu. Inną zaleta jest miedzy innymi większe bezpieczeństwo przy lądowaniach. W razie jakichś komplikacji najpierw z ziemią zderzają się skrzydła amortyzując ewentualny upadek motolotniarza. Konstrukcja ta będzie o 50-60 procent lżejsza od porównywalnego górnopłata. Ten egzemplarz ma długość 14 metrów a rozpiętość skrzydeł 9 m. Dlaczego nie buduje się na świecie dolnopłatów? – zapytaliśmy konstruktora. Tak się jakoś utarło i nikomu nie chce się ryzykować innych rozwiązań.

Pan Tadeusz potrafi też udoskonalać różne ciekawe pomysły innych konstruktorów. Tak było w przypadku głośnej już łodzi inżyniera E. Warędy, która sama na linie podciąga się pod prąd rzeki. W czerwcu br. na Odrze przy Wyspie Słodowej rozegrano I Wyścig Łodzi Warędy. Pan Dobrocński wystawił wtedy własną, udoskonaloną wersję tego niekonwencjonalnego pojazdu wodnego i bezapelacyjnie wygrał ten konkurs. Już przygotowuje nowe wersje, aby w przyszłej edycji tego konkursu ponownie zaskoczyć publiczność.

Odpowiedz


** Avatary wyświetlane przy komentarzach pochodzą z serwisu gravatar.com