Elektryczność człowieka
Z dr Janem Szymańskim, prelegentem na zbliżające się II Ogólnopolskie Forum Niekonwencjonalnych Wynalazków, Konstrukcji i Pomysłów rozmawia Janusz Zagórski
Jest pan autorem pierwszej w Polsce pracy doktorskiej poświęconej polu elektrycznemu człowieka. Organizm ludzki jest źródłem prądu?
Studiowałem we Wrocławiu, ale praca doktorska została obroniona w 1987 roku w Krakowie na tamtejszej Akademii Rolniczej. Jej oficjalny tytuł brzmiał: „Badania porównawcze nad zmiennym polem elektrycznym zwierząt i człowieka w środowisku powietrznym”. Enigmatycznie brzmiące określenie „środowisko powietrzne” oznaczało nic innego jak bezkontaktowe mierzenie natężenia pola elektrycznego wokół żywych organizmów. Chodziło o pomiar pola elektrycznego jakie wytwarza np. żywy człowiek wokół siebie nie podłączając jego ciała żadnymi kabelkami do przyrządu pomiarowego. Organizm żywy jest źródłem pola elektrycznego. Eksperymentalne potwierdzenie tego w mojej dysertacji doktorskiej było wtedy novum w polskiej nauce.
Dzięki czemu można takie rzeczy robić?
Umożliwia to elektroniczna technika pomiarowa. Tego typu możliwości techniczne były już w połowie XX wieku. Nikt jednak nie sprawdzał, czy aby człowiek nie jest też źródłem pola elektrycznego. Nie było problemu, tym bardziej wiec nie było metodyki jak do niego podejść. Na świecie pierwsze eksperymenty w tym kierunku zaczęły się w koniecu lat 60-tych. Najpierw przedmiotem badań były zwierzęta. Konkretnie żaby. Były małe a proszę pamiętać, że takie pomiary należy robić w tzw. klatce Faradaya pozwalającej odizolować obiekt od oddziaływania różnego typu pól elektromagnetycznych tak wszechobecnych w sztucznym środowisku człowieka. Łatwiej i taniej było zbudować taką klatkę dla żaby niż dla osoby ludzkiej. W tych badaniach prym wiedli tutaj Rosjanie. Amerykanie im wtórowali, ale ich interpretacja była pogmatwana, jakby bali się przyznać co oznaczają wyniki eksperymentów.
Właśnie. Powszechnie słyszymy o biopolu człowieka, jego aurze. Pojęcia te powstały poza oficjalna nauką czy one mają coś wspólnego ze zjawiskami, które pan bada?
Oczywiście, ze tak. Pojawił się zupełnie nowy wątek przy rozpoznawaniu nieznanego dotąd obszaru elektryczność jaki istnieje wokół człowieka związany z medycyną niekonwencjonalną, medycyną wschodu. Na przykład akupunktura, bioenergoterapia, to obszary wiedzy pozaakademickiej, którym towarzyszą tego typu zjawiskach. Przez wiele lat pracowałem w Centrum Akupunktury profesora Zbigniewa Garnuszewskiego, pioniera badań naukowych nad akupunkturą i wprowadzaniem jej do praktycznych celów terapeutycznych w Polsce. To co od kilku tysiącleci robili Chińczycy nakłuwając odpowiednie miejsca na ciele człowieka, to nic innego jak próby regulowania słabych prądów elektrycznych jakie opływają człowieka. Od kiedy nasz profesor, wielki mistrz zmarł ustały badani naukowe w tym kierunku. Teraz prowadzone są między innymi w Szwecji. Jestem stałym współpracownikiem placówki zajmującej się tym problemem. Pojęcia typu biopole czy aura zupełnie mnie rażą. Są dla mnie oczywiste.
Co, w takim razie konkretnie potraficie zmierzyć trzymając swoje urządzenia w pewnej odległości od człowieka?
Są to różne pola: elektryczne, magnetyczne, elekromagnetyczne. Można także badać skład chemiczny powietrza tuż przy skórze człowieka, bo ono też podlega zmianom w zależności od stanu poszczególnych organów i całego ciała. Notujemy też emisję mikrofalowe, emisje w podczerwieni. Tych pól nie widzimy, ale widzą je przyrządy. Pod pojęciem aura, biopole może kryć się wiele danych i parametrów. Wiele z nich ciągle jest dla nas nieznanych.
Jakie jest pole elektryczne przeciętnego człowieka?
Jest taka jednostka pomiarowa, która wyraża ilość Voltów jaką rejestrujemy w odległości jednego metra od powierzchni organizmu. To taka jednostka podstawowa. Przeciętnie, w tej metrowej odległości od organizmu człowieka notujemy od kilku do kilkunastu Voltów. Mamy tutaj do czynienia zarówno z polem statycznym jak i zmiennym. Pracujące serce czy mięśnie wytwarzają pole zmienne. Mają one wtedy niewielką wartość ok. 1 Volta na metr. Natomiast pola quasi stałe są silniejsze, dochodzą nawet do kilkunastu V na metr.
Co takiego dzieje się w organizmie ludzkim, ze generuje on na zewnątrz pola elektryczne?
To ciągle obszar mało znany. Możemy jednak wskazać np. zjawiska piezoelektryczne czyli takie, gdy ruch mechaniczny wytwarza potencjały elektryczne. Praca mięśni jest tutaj najlepszym przykładem, albo praca serca.
Nauka te sprawy traktowała marginalnie. Zlekceważono filozoficzne i teoretyczne podwaliny tej wiedzy, które stworzył nieżyjący już genialny ksiądz profesor Włodzimierz Sedlak. Jego praca Homo Elektronicus to drogowskaz dla wręcz rewolucyjnego postępu w medycynie. Mam nadzieję, że go dostrzeżmy.
Dziękujemy za rozmowę.

