Wywiad z Obcym

Codziennie rano na lotnisku Las Vegas specjalny samolot zabiera grupę tajemniczych osób do supertajnej bazy wojskowej Neils w stanie Nevada , nazywanej również Strefą 51. Do niedawna władze zaprzeczały jej istnieniu. Dzisiaj już wiadomo, że w tym miejscu testowano m.in. takie awangardowe maszyny latające jak „Black Bird”. Swego czasu jedna z tych osób o nazwisku Bob Lazar publicznie ujawniła, że brała na terenie tej bazy udział w analizach napędu pozaziemskiego dysku latającego. Niedawno wypłynęła stamtąd jeszcze jedna sensacja. Zarejestrowany na wideo rzekomy wywiad z obcą istotą. Kolejny dowód na obecność ETI na ziemi czy mistyfikacja?

Sprawą zajęli się dziennikarze telewizyjni a produktem ich dochodzenia był specjalny materiał emitowany niedawno przez kanał Wizja 1, w którym znalazł się zapis VHS z widoczną na nim dziwną postacią. Jak zawsze w takim przypadku głosy fachowców podzieliły na tak i na nie, co do autentyczności tego materiału. Zanim jednak przejdziemy do analizy tego „wycieku” musimy nadmienić, że oprócz Lazara, który zdradzając najwyższe tajemnice zachował życie chyba tylko dzięki nagłośnieniu sprawy w mediach, ujawnił twarz jeszcze jeden człowiek. Utrzymuje on, że w 1971 roku pracował nad napędem pozaziemskiego statku powietrznego właśnie w bazie Neils. Chodzi o Davida Adair`a, byłego konsultanta NASA i wielu czołowych firm lotniczych. Oto fragment jego wypowiedzi: To co wtedy zobaczyłem było na owe czasy cudem techniki. Podczas, gdy nasze silniki i rakiety NASA napędzane są płynnym paliwem. Oni znali system napędowy, który przynajmniej teoretycznie może mieć prędkość światła a nawet większą.

Pojawienie się więc tajemniczego nagrania z siedzącą w półmroku istotą podobną do wielu opisów ETI ze spotkań III stopnia nie wygląda na sprawę wyjętą z pustego rękawa. W dniu 26 lipca 1996 roku do biura firmy Rocket Pictures zajmującą się produkcją i dystrybucją telewizyjną zadzwonił mężczyzna przedstawiający się jako Wiktor. Ni mniej ni więcej poinformował on jej dyrektora Toma Colemana, że jest w posiadaniu nagrania wideo z rozmową prowadzoną w Strefie 51 przez wojskowych lekarzy z istotą pozaziemską. Oczywiście dyrektor firmy odebrał to jako żart lub prowokację. Dał się jednak namówić na analizę materiału. Sprawa ma oczywiście podtekst finansowy. Jeden i drugi mogli na tym zarobić. I tak się zapewne stało, skoro świat mógł oglądać rzeczony materiał. To jednak za mało, aby przesądzać o jego wiarygodności. Ten, który go ujawnił, Wiktor publicznie próbował wzbudzić zaufanie do tego dokumentu. Wprawdzie przy zniekształconym elektronicznie głosie i w zaciemnieniu z maskującą fizjonomią, starał się jednak rzeczowo przed kamerami odpowiedzieć na niektóre pytania dziennikarza. Komentując demonstrowane nagranie jego wypowiedzi, zresztą jak i sam materiał, budzą oczywiście różne wątpliwości. Widać na nim niewyraźnie (patrz zdjęcie) lekko oświetloną głowę przypominającą twarz humanoida. Zaciemnienie obrazu tłumaczone jest nieprzystosowaniem tej istot do światła. Jak mówi Wiktor, rozmowa odbywa się telepatycznie z odpowiednio wykwalifikowanym członkiem personelu, tak więc nic nie słyszymy. Postać dość dziwnie się rusza. W pewnym momencie zaczyna słabnąć. Podbiegają lekarze próbując w sposób ewidentnie niefrasobliwy pomóc wycierając jej krwawiące usta. Świecą nerwowo latarkami na jej twarz tak, że przez moment widać tułów rzekomego osobnika. Jeśli to jest więc lalka, to zadano sobie więcej trudu niż tylko trzymanie z ukrycia sztucznej głowy. Według tajemniczego rozmówcy w studio nagranie pochodzi z 1989 roku. Odbywały się wówczas w Neils w ciągu miesiąca dwie kilku godzinne tego typu sesje. Po tym incydencie zaprzestano ich z tym osobnikiem. Sprawa przejęcia czy to martwych, czy żywych załogantów UFO ciągnie się już od słynnej katastrofy UFO pod Roswell w 1947 roku. Wedle niektórych źródeł w 1949 roku po kolejne katastrofie przechwycono żywego EBE (pozaziemska jednostka biologiczna). Dotrwała ona przy życiu do 1952 roku. Słynny amerykański pilot John Lear mówił, że pod koniec lat 70-tych doszło w wyniku nieporozumień do konfrontacji obcych z oddziałem sił specjalnych na terenie bazy wojskowej. W jej wyniku zginął cały oddział naszych żołnierzy. Może ten dramatyczny moment był powodem słynnej wypowiedzi prezydenta Ronalda Reagana na sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w dniu 27 października 1987 roku. Ufolodzy już dawno wyłuskali z archiwum ONZ nagranie tego wystąpienia. Biorąc pod uwagę dotychczasowe treści wypowiedzi mężów stanu na forum ONZ, to co mówił Reagan do zgromadzonych tam przywódców świata było co najmniej kuriozalne. Oto historyczne słowa byłego Prezydenta USA: Żyjąc w świecie tak bardzo zantagonizowanym zapominamy jak wiele nas łączy. Być może dopiero, kiedy nam zagrozi jakaś pozaziemska potęga uszanujemy łączącą nas więź. Czasami zastanawiam się jak szybko znikłyby podziały między nami, gdyby przyszło nam zmierzyć się z istotami z poza naszego świata.

Na nagraniu wideo domniemana istota nie wygląda groźnie. Wręcz przeciwnie, wzbudza litość. Jak wspomniałem fachowcy podzielili się w ocenie autentyczności filmu. Dla jednego z specjalistów od animacji komputerowej i efektów specjalnych jest to ewidentna lipa. Inny był bardziej powściągliwy.

Byłego członek specjalnej grupy NATO zajmującej się UFO płk Robert Dean uważa nagranie za dość wiarygodnie. Podobnie widzi to znany niemiecki badacz Michael Hesemann. Nikt jednak z nich nie chce za to ręczyć. Sprawa jest otwarta a życie zapewne dopisze jej dalszy ciąg.

Janusz Zagórski

Odpowiedz


** Avatary wyświetlane przy komentarzach pochodzą z serwisu gravatar.com